Szliśmy krętymi uliczkami w stronę lasu. Tylko tam mogliśmy spokojnie porozmawiać, bez obawy, że ktoś nas podsłucha. Doszliśmy właśnie na jego skraj, gdy nowy zatrzymał się.
- Myślałem, że miałaś mnie oprowadzić po mieście.-powiedział z lekkim uśmiechem na ustach.
- Taaaaaa... ale jakbyś nie wiedział las też jest częścią miasta, tylko mniej zaludnioną.-odpowiedziałam i ruszyłam dalej, lecz on widocznie miał inne plany, bo nie ruszył się nawet o centymetr.- Idziesz czy nie?- spytałam już nieco pod denerwowana.
- Ale dlaczego tam idziemy? przecież na pewno są o wiele ciekawsze miejsca, niż to.- mówił z coraz większym zapałem.- Chyba, że chcesz mnie mieć tylko dla siebie.- drwiący uśmiech rozświetlił jego twarz ,a ręka przesunęła się wzdłuż mego ramienia. Odepchnęłam szybko jego dłoń i odsunęłam się kilka metrów z wściekłym wyrazem twarzy.
- Trzymaj swoje łapska, z daleka ode mnie, a skoro już o tym mowa, to może ty byś nie zauważył, ale pobliscy mieszkańcy z pewnością tak, jak przypadkowo tracę kontrolę w twojej obecności i zamieniam się na ich ulicy w zwierzę ! Więc łaskawie, rusz swój wielki tyłek i biegnij na polane do lasu, bo będzie z tobą kiepsko.- zagroziłam, a on tylko wzruszył ramionami i ruszył w las. Nie wątpiłam, że odnajdzie drogę, gdyż mój zapach jest dość świeży po ostatnim polowaniu. Zła za to, że po raz pierwszy od dłuższego czasu, dałam się wyprowadzić z równowagi, usiadłam i odczekałam chwile. Gdy poczułam, że mój oddech wyrównuje się, a złość opuszcza moje ciało, wyruszyłam za nim.
Wyczułam, że nie zawsze szedł trawną drogą, lecz zawsze zawracał i zmierzał w dobrym kierunku.
-Widzę, że udało ci się trawić- powiedziałam zza zasłony drzew. Nowy stał na środku polany, wyprostowany i tym razem, z poważnym wyrazem twarzy.
- Jakoś się udało, choć nie było to zbyt łatwe.-odpowiedział, krzywiąc się lekko.- Twój zapach jest w całym lesie, tylko nieznacznie świeższy w niektórych momentach.
- Jednak dobrze sobie poradziłeś- odpowiedziałam z uznaniem na twarzy i wyszłam na skraj polany
- Taaak....-odpowiedział lekko zmieszany, lecz zaraz na jego twarz wrócił drwiący uśmiech- To może zamiast owijać w bawełnę, przejdziesz do setna. Może i ty nie masz dużo zajęć, jednak ja chciałbym jeszcze zwiedzić okolicę przed jutrzejszym dniem.
- Jak chcesz. –odpowiedziałam ze znudzeniem i oparłam się o pobliskie drzewo-powiedz po prostu jak się nazywasz, po co tu jesteś kiedy wyjeżdżasz, i czemu nie przyszedłeś od razu do mnie.
- I to wszystko ?- zapytał z niedowierzaniem.
- Na razie.
- No dobra. Jak chcesz.. Ale muszę wymień po kolei czy nie jest to wymagane?- Zapytał siadając na trawie.
- Wkurzasz mnie specjalnie, czy masz taki charakter?- odpowiedziałam z rozdrażnieniem i odepchnęłam się od pnia powoli zmierzajac w jego kierunku.
- No już już mówie....nazywam się Feliks Raggios i mam zamiar w najbliższym czasie się tu uczyć.-odpowiedział
-tak? A ile masz zamiar to przybywać?-spytałam i usiadłam naprzeciwko niego.
- Nie wiem....Na razie nie mam co do tego planów- powiedział i popatrzył na mnie z zaciekawieniem. Widocznie ty wiesz kim jestem, ale ja nie wiem o tobie nic.
-ja, jak nie skapnąłeś się w klasie nazywam się Amanda Veloce, i mieszkam tutaj odkąd pamiętam. Mieszkam w domu z ojcem i chodzę do pobliskiej szkoły.- odpowiedziałam i wstałam.- coś jeszcze ?
-tak...czym jesteś?-powiedział i również zaczął się podnosić/
-ja? Jak to, nie wyczułeś mnie?-spytałam ze szczerym zdziwieniem-przecież jesteś wilkołakiem, a wy jak mniemam macie dobry węch.
-taaak, mamy. Niestety z niejasnych mi powodów nie mogę wyczuć w jakie zwierzę się zamieniasz.-odpowiedział
-dziwne. Musimy się chyba dowiedzieć czy tylko dla ciebie jestem niewyczuwalna, czy dla innych też.-powiedziałam i mrugnęłam do niego.- A na razie wiedz, że jestem niegrzeczną kotką.......Jestem lampartem...
To jest niesamowite, nadzwyczajne. Piszesz świetnie. Mam wielkoą nadzieję że będzie dużo rozdziałów. POWODZENIA!!!
OdpowiedzUsuń