Jest to mój pierwszy blog i mam nadzieje, że spodoba się co poniektórym.
zapraszam :D
-Wreszcie wróciłaś- Usłyszałam od progu głos taty.- Czy ty nie mogłabyś w nocy spać, albo przynajmniej uczyć się?
-Tak naprawdę... -Zaczęłam -...,jakby spojrzeć pod odpowiednim kątem to się uczyłam, tylko inaczej niż byś tatku chciał.- Powiedziałam z uśmiechem na ustach. Tata nigdy nie lubił moich nocnych przechadzek, chociaż wiedział że nie może mi tego zabronić.
Tak naprawdę to martwił się jedynie o to, że jak zawsze będę w szkole pół przytomna i nie wyniosę z niej tego, co powinnam.
-Ty lepiej idź na górę i się umyj, bo do tej szkoły to już w ogóle nie zdążysz.- Odpowiedział i zabrał się z powrotem do śniadania.
Widząc to , zmarnowana poszłam na górę do łazienki. Rzeczywiście, najlepiej to ja nie wyglądałam. Wzięłam krótki, orzeźwiający prysznic, związałam włosy w koński ogon , który poniekąd opadał mi już do połowy pleców i weszłam do pokoju .
Oczywiście trwał tam bałagan jak po tornadzie, bo szczerze mówiąc jaki nastolatek ma w swoim pokoju porządek?...no chyba stuknięty... Mimo chodem spojrzałam na zegarek... w pół do ósmej... chole*a...wzięłam pierwsze lepsze rurki i czarną bluzę.
Na ramie zarzuciłam torbę i już byłam na dole.
-A nie mówiłem - Usłyszałam jeszcze głos taty zanim zdążyły się za mną zamknąć drzwi.
Do szkoły szłam szybkim krokiem. Nie mogłam biec po droga szła cały czas terenem zabudowanym, a mój bieg jest trochę zbyt szybki bym mogła go pokazywać bez obawy innym ludziom.
Weszłam do szkoły równo z dzwonkiem. Pierwszą miałam historię ,więc zaczęłam iść w kierunku schodów. Zawsze trzymałam się z boku. ..więc co się dziwić? Nikt mnie prawie nie zauważał....weszłam do klasy i zajęłam swoje miejsce na końcu sali. Były tu, chyba jako jedyne w całej szkole- pojedyncze ławki, więc nie musiałam się nigdy przejmować, czy ktoś ze mną usiądzie, czy nie.
Wyjęłam książki oraz blok i zaczęłam się zastanawiać co w nim narysować...zawsze to lubiłam - tworzyć różne kształty , przerabiać rzeczywistość i bawić się światłem. Gdy tak rozmyślałam, poczułam nowy zapach, którego jeszcze nie potrafiłam bliżej zidentyfikować. Z pewnością był to ktoś nowy, bo tego zapachu jeszcze nie znałam, a można mi uwierzyć, znam się na nich...i to dobrze ...ale tego jakoś nie..... dostrzegłam go w tym samym czasie co on mnie. Nasze spojrzenia się spotkały.... i już wiedziałam że ten dzień nie będzie należał do zwyczajnych.... tak jak ja do normalnych nie należałam, a on..... do ludzi....
-A o to nasz nowy uczeń-rozległ się głos nauczycielki- przyjechał do nas z daleka i ma zamiar trochę tu zamieszkać, więc może znalazłaby się jakaś dobra duszyczka i oprowadziła go po szkole i mieście?- zapytała się i zlustrowała wszystkich swym mściwym wzrokiem. Nigdy nie należała do miłych osób. Zawsze lubiła dręczyć uczniów, gdyż uważała ich za coś gorszego od siebie. Wystarczyło powiedzieć choć słowo bez jej pozwolenia i już namierzała nową ofiarę. Jednakże na mnie nigdy nie miała haka, zawsze siedziałam cicho. Rysowania też nie mogła mi zarzucić, bo w jakiś cudowny sposób znałam odpowiedzi. Przejrzałam ją dawno temu. Robiła wszystko zgodnie z podręcznikiem a pytała się o najmniej istotne rzeczy, więc łatwo było się połapać, czego się nauczyć. Gdy tylko skończyła podniosła się chmara rąk. Nic dziwnego. Ten nowy był tajemnicą, nikt jeszcze o nim nic nie wiedział i każdy chciał być pierwszy. Poza tym był dość przystojny. Miał błękitne oczy, które świetnie współgrały z zaczesanymi do tyłu, czarnymi włosami. W dodatku widać było, że pod luźną koszulą ma niezłe mięśnie. Nic nadzwyczajnego u jego gatunku. Widząc tak dużą ilość chętnych postanowiła wreszcie się na mnie odegrać. Oczywiście moje obie ręce leżały spokojnie na ławce ale to jej nie przeszkadzało.
-no no no...to może panna Amanda veloce zaopiekuje się naszym nowym nabytkiem-powiedziała z uśmiechem na ustach. Co prawda byłam go ciekawa i musiałam z nim porozmawiać, ponieważ wkroczył na mój teren, to nie chciałam dać satysfakcji tej wrednej babie.
-ależ proszę panią- zaczęłam przesłodzonym głosem, wiedziałam że nic z tego dobrego nie wyniknie, ale miałam już jej serdecznie dość.- wokół jest tylu chętnych, ktoś taki jak ja nie zasługuje na taki zaszczyt.-skończyłam mrugając niewinnie. Czułam na sobie wzrok nowego i reszty klasy, ale nie przejmowałam się tym, czekałam na jej ruch...
-ależ panno veloce!-powiedziała drżącym od gniewu głosem. Nikt nigdy nie kwestionował jej zdania. Wszyscy się jej bali.-jak pani śmie podważać moje zdanie. Przydzieliłam panią i nie ma pani nic do powiedzenia w tej sprawie!- no to się nieźle wkurzyła...-pomyślałam...no to czas na finał.
-czyli mam oprowadzić nowego po szkole i pokazać mu miasto, tak?-upewniłam się.
-tak, myślę także, że powinna wybrać się pani do lekarza, bo jak widać coś z pani słuchem nie tak.-odpowiedziała z kpiarskim uśmiechem i odwróciła się do mnie plecami. Nowy nadal na mnie patrzył. Jednak teraz z lekkim zainteresowaniem i ciekawością wypisaną na twarzy., Bez namysłu zgarnęłam książki do torby i podeszłam do niego.
-mam ci pokazać miasto,więc choć, bo jeszcze coś przegapimy-powiedziałam z uśmiechem na ustach i wzięłam go pod ramię .wyszliśmy wcześniej niż zamurowana historyczka mogła na nas nakrzyczeć. Ruszyliśmy jakby nigdy nic w stronę wyjścia.
-no to czeka nas dość ciekawe popołudnie..... Musimy sobie sporo wyjaśnić...- powiedziałam, a mój śmiech wypełnił cały korytarz.
Ciekawie.. Podoba mi się. Jeśli chcesz to wejdź do mnie. Link masz poniżej podany.
OdpowiedzUsuńBardzo fajne opowiadanie ;) Pisze coś podobnego zapraszam do mnie ,
OdpowiedzUsuńhttp://my-life-dusiova.blogspot.com/
Ja niestety nie piszę nic... ale czekam z niecierpliwością na kolejną notkę:) Wśród masy blogów ten zapowiada się ciekawie.
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie...
OdpowiedzUsuńNie trać weny...
Oby tak dalej :D
P.S. Na moim blogu KONKURS !!!! dużo komci do wygrania !!! Zapraszam!!!!!
www.moja-historia-owszystkim.bloog.pl