<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6914511598159148253</id><updated>2012-02-16T15:22:46.952+01:00</updated><title type='text'>Magic history</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://magia-zmiennych.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6914511598159148253/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://magia-zmiennych.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>nitka-anitka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14509263532951482197</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>3</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6914511598159148253.post-1758463640616404899</id><published>2011-10-18T16:29:00.003+02:00</published><updated>2011-10-18T16:29:53.302+02:00</updated><title type='text'>Rozdział trzeci</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;hej :D&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;przepraszam , że nie pisałam ale miałam tyle rzeczy na głowie...i do tego ta szkoła, że nie dałam rady. Więc jeśli ten blog ktoś w ogóle czyta to go przepraszam. Postaram się pisać częściej :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę drzew. Jednak szybko mnie dogonił.&lt;br /&gt;-no to oprowadzisz mnie po mieście czy jestem zdany na siebie ?- powiedział i popatrzył na mnie.&lt;br /&gt;- wybrałabym tą drugą opcję. Poza tym, tu nie ma nic ciekawego. Kino, centrum handlowe, kościół kilka sklepów i kawiarnia.- odpowiedziałam. Czułam że długo nie wytrzymam. Musiałam się zmienić, za dużo tak różnych emocji w ciągu tak krótkiego czasu.- po za tym większą część miasta tak jak wcześniej powiedziałam zajmuje las.&lt;br /&gt;- no to oprowadź mnie po lesie .- powiedział z uśmiechem&lt;br /&gt;- a ty w ogóle czemuś się tak do mnie przyczepił ?-spytałam i stanęłam na krańcu lini drzew.&lt;br /&gt;- chciałem być miły , poza tym jesteś tu jedyną osobą jaką znam.- odpowiedział stając na przeciwko mnie.&lt;br /&gt;- pożyjesz tutaj i za 5 dni o mnie zapomnisz- odparłam zjadliwie&lt;br /&gt;-to dlatego taka jesteś ? po ktoś o tobie zapomniał?- sptytał patrząc mi głęboko w oczy.&lt;br /&gt;- może tak może nie. nnie powinno to cię obchodzić.- powiedziałam i odwróciłąm twarz na bok.- po za tym byłam sam , nie licząc oczywiście taty, jestem sama i pewnie będe sama.&lt;br /&gt;- nie możesz tak myśleć! to niedopuszczalne. Powinnaś żyć w stadzie. ze swoimi!- powiedział i chwycił lekko moją ręke , próbujać patrzeć mi prosto w oczy. - a &amp;nbsp;jak nie z nimi to zawsze możesz przyjaźnić się z człowiekiem.-powiedział uchwycając mój wzrok&lt;br /&gt;- ty nic nie rozumiesz - odparłam &amp;nbsp;urywając wzrokowy kontakt i próbując się nie rozpłakać.&lt;br /&gt;- to mi wytłuamcz- poprosił lekko.&lt;br /&gt;- ja... nie......... nie mogę. Przepraszam - powiedziałam i zaczęłam biec między drzewami.&lt;br /&gt;-zaczekaj !- usłyszałam jak mnie wołał i prawdopodobnie gonił.&lt;br /&gt;- ja nie mogę - odpowiedziałam , wiedząc że mnie usłyszy .&lt;br /&gt;I zaczęłam ściągać z siebie bluzę , bluzkę, buty i spodnie, wiedząc że mam jeszcze tylko kilka sekund aż do mnie dobiegnie.... więc zaczęłam się zmieniać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw zmieniły mi się ręce i nogi . potem plecy i brzuch ,a na końcu głowa i ogon. byłam teraz cała w centkach i niewiarygodnie szczęśliwa. lecz to trwało tylko moment. Nie bolało jeśli ktoś się spyta. raczej to była radosna chwila gdzie owiała mnie magia . usłyszałam jak ktoś wciągnął powietrze. dopiero wtedy uświadomiłam sobie że podczas przemiany się zatrzymałam i już nie biegłam- co musiał zobaczyć Feliks.&lt;br /&gt;Zobaczyłam zdumienie na jego twarzy i zachwyt. Spodobał mi się ten widok, lecz nie chciałam się tym sama przed sobą przyznać. Nagle zobaczyłam iż on zruca z siebie spodnie i koszulke.nieee.....-zdążyłam pomyśleć gdy zaczęła się jego ...........przemiana. trwało to inaczej niż u niej. Było bardziej realne lecz dało się wyczuć magie. Zaczął on porastać białawą sierścią, patrząc mi prosto w oczy. wiedziałam że moje się zmieniły i widziałam jak jego się zmieniają. stają się dziksze bar, bardziej błekitne, lecz teraz nic nie wyrażały, lecz czyułam iż coraz bardziej się w nich zagłębiam ...&lt;br /&gt;szybko jednak się otrząsłam i wysłałam do niego myśl , siadając na przeciwko niego. gdyż jak wiecie, wilki słyszą swoje myśli natoralnie lecz tylko w swoich stadach zresztą tak jak zresztą zmiennokształtni. lecz żeby komunikacja tutaj zadziałała musiałam popchnąć myśl moją do niego .&lt;br /&gt;- i co ? zadowlony ?- spytałam zgryźliwie &amp;nbsp;z jakiegoś powodu rozdrażniona. I mój powód właśnie przechylił lekko głowę w bok i wystawił język.&lt;br /&gt;- bardzo. a teraz odpowiesz cz y mam błagać ?- a na dowód prawdziwości słów położył swoją bielutką głowkę na przednich łapach ze swoimi błyszczącymi oczyma.....ach te oczy..gdybym mogła..nie niemogłabyś i odpowiadaj- zganiłam sama siebie&lt;br /&gt;-skoro chcesz- zaczęłam niechętnie.&lt;br /&gt;-chce- odpowiedział wpatrując się uważnie w moją twarz.- a tak nawiasem to twoja przemiana była zachwycająca , nigdy nie widziałem przemiany zmiennokształtnych, ale to naprawde było coś pięknego- powiedział uśmiechając się.&lt;br /&gt;- dziękuje- odparłam dziękując bogu że lamparty się nie rumienią. chociasz zauważyłam z nie pokojem iż coraz bardziej liczy się dla mnie jego opinia....choć znam go tylko około godzinę ? może półtorej.&lt;br /&gt;- tylko to nie będzie krótka opowieść- ostrzegłam i zzmieniłam pozycję na leżącą - wygodniejszą :D&lt;br /&gt;- nic nie szkodzi. &amp;nbsp;mam czas- odpowiedział nadal się uśmiechając&lt;br /&gt;-taaaaak? - odparłam - a podobno się gdzieś śpieszyłeś?- przypomniałam mu i się uśmiechnęłam&lt;br /&gt;- niby tak ale to może poczekać :)&lt;br /&gt;-tak? to co to takiego było ? - spytałam&lt;br /&gt;-jutro zobaczysz- odpowiedział- a na razie to nie zmieniaj tematu bo czekam ....&lt;br /&gt;-to sobie poczekasz - odpowiedziałam z uśmiechem. zauważając że w tej formie o wiele łatwiej mi się nim rozmawia. a był w niej taki piękny...Biała sierść, niebieskie oczy , figlarny uśmiech....ah...no dobra , weż się wgarść- powiedziałam sobie. nie czas na jakieś tam marzenia. masz &amp;nbsp;tu coś to wyjawienia .&lt;br /&gt;-no prosze- zrobił znów błagalną minę. i jak ona mogła się temu oprzeć . miał takiewielkie, lśniące oczka ....ahhhh.&lt;br /&gt;-no dobrze , opowiadam....-odpowiedziałam z uśmiechem choć ta opowieść nigdy taka nie była i nie będzie&lt;br /&gt;- no wreszcie- odparł i odwzajemnił uśmiech, lecz odpowiednio lekki i zachęcający.westchnęłam.&lt;br /&gt;-zaczęło się od pewnego słonecznego dnia..........&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ciąg dalszy nastąpi :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6914511598159148253-1758463640616404899?l=magia-zmiennych.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://magia-zmiennych.blogspot.com/feeds/1758463640616404899/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://magia-zmiennych.blogspot.com/2011/10/rozdzia-trzeci.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6914511598159148253/posts/default/1758463640616404899'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6914511598159148253/posts/default/1758463640616404899'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://magia-zmiennych.blogspot.com/2011/10/rozdzia-trzeci.html' title='Rozdział trzeci'/><author><name>nitka-anitka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14509263532951482197</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6914511598159148253.post-1617253057612747517</id><published>2011-08-09T15:36:00.000+02:00</published><updated>2011-08-09T15:36:48.371+02:00</updated><title type='text'>Rozdział drugi</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:DoNotOptimizeForBrowser/&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Szliśmy krętymi uliczkami w stronę lasu. Tylko tam mogliśmy spokojnie porozmawiać, bez obawy, że ktoś nas podsłucha. Doszliśmy właśnie na jego skraj, gdy nowy zatrzymał się.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Myślałem, że miałaś mnie oprowadzić po mieście.-powiedział z lekkim uśmiechem na ustach.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Taaaaaa... ale jakbyś nie wiedział las też jest częścią miasta, tylko mniej zaludnioną.-odpowiedziałam i ruszyłam dalej, lecz on&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;widocznie miał inne plany, bo nie ruszył się nawet o centymetr.- Idziesz czy nie?- spytałam już nieco pod denerwowana.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ale dlaczego tam idziemy? przecież na pewno są o wiele ciekawsze miejsca, niż to.- mówił z coraz większym&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;zapałem.- Chyba, że chcesz mnie mieć tylko dla siebie.- drwiący uśmiech rozświetlił jego twarz ,a ręka&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;przesunęła się wzdłuż mego ramienia. Odepchnęłam szybko jego dłoń i odsunęłam się kilka metrów z wściekłym wyrazem twarzy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Trzymaj swoje łapska, z daleka ode mnie, a skoro już o tym mowa, to może ty byś nie zauważył, ale pobliscy mieszkańcy z pewnością tak, jak przypadkowo tracę kontrolę w twojej obecności i zamieniam się na ich ulicy w zwierzę ! Więc łaskawie, rusz swój wielki tyłek i biegnij na polane do lasu, bo będzie z tobą kiepsko.- zagroziłam, a on tylko wzruszył ramionami i ruszył w las. Nie wątpiłam, że odnajdzie drogę, gdyż mój zapach jest dość świeży po ostatnim polowaniu. Zła za to, że po raz pierwszy od dłuższego czasu, dałam się wyprowadzić z równowagi, usiadłam i odczekałam chwile. Gdy poczułam, że mój oddech wyrównuje się, a złość opuszcza moje ciało, wyruszyłam za nim.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wyczułam, że nie zawsze szedł trawną drogą, lecz zawsze zawracał i zmierzał w dobrym kierunku.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;-Widzę, że udało ci się trawić- powiedziałam zza zasłony drzew. Nowy stał na środku polany, wyprostowany i tym razem, z poważnym wyrazem twarzy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jakoś się udało, choć nie było to zbyt łatwe.-odpowiedział, krzywiąc się lekko.- Twój zapach jest w całym lesie, tylko nieznacznie świeższy w niektórych momentach.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jednak dobrze sobie poradziłeś- odpowiedziałam z uznaniem na twarzy i wyszłam na skraj polany&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Taaak....-odpowiedział lekko zmieszany, lecz zaraz na jego twarz wrócił drwiący uśmiech-&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;To może zamiast owijać w bawełnę, przejdziesz do setna. Może i ty nie masz dużo zajęć, jednak ja chciałbym jeszcze zwiedzić okolicę przed jutrzejszym dniem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jak chcesz. –odpowiedziałam ze znudzeniem i oparłam się o pobliskie drzewo-powiedz po prostu jak się nazywasz, po co tu jesteś kiedy wyjeżdżasz, i czemu nie przyszedłeś od razu do mnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- I to wszystko ?- zapytał z niedowierzaniem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Na razie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- No dobra. Jak chcesz.. Ale muszę wymień po kolei czy nie jest to wymagane?- Zapytał siadając na trawie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Wkurzasz mnie specjalnie, czy masz taki charakter?- odpowiedziałam z rozdrażnieniem i odepchnęłam się od pnia powoli zmierzajac w jego kierunku.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- No już już mówie....nazywam się&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Feliks Raggios i mam zamiar w najbliższym czasie się tu uczyć.-odpowiedział &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;-tak? A ile masz zamiar to przybywać?-spytałam i usiadłam naprzeciwko niego.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie wiem....Na razie nie mam co do tego planów- powiedział i popatrzył na mnie z zaciekawieniem. Widocznie ty wiesz kim jestem, ale ja nie wiem o tobie nic.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;-ja, jak nie skapnąłeś się w klasie nazywam się Amanda &lt;span class="hps"&gt;&lt;span lang="IT" style="mso-ansi-language: IT;"&gt;Veloce, i mieszkam tutaj odkąd pamiętam. Mieszkam w domu z ojcem i chodzę do pobliskiej szkoły.- odpowiedziałam i wstałam.- coś jeszcze ?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="hps"&gt;&lt;span lang="IT" style="mso-ansi-language: IT;"&gt;-tak...czym jesteś?-powiedział i również zaczął się podnosić/&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="hps"&gt;&lt;span lang="IT" style="mso-ansi-language: IT;"&gt;-ja? Jak to, nie wyczułeś mnie?-spytałam ze szczerym zdziwieniem-przecież jesteś wilkołakiem, a wy jak mniemam macie dobry węch.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="hps"&gt;&lt;span lang="IT" style="mso-ansi-language: IT;"&gt;-taaak, mamy. Niestety z niejasnych mi powodów nie mogę wyczuć w jakie zwierzę się zamieniasz.-odpowiedział&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="hps"&gt;&lt;span lang="IT" style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 12.0pt; mso-ansi-language: IT; mso-bidi-language: AR-SA; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;-dziwne. Musimy się chyba dowiedzieć czy tylko dla ciebie jestem niewyczuwalna, czy dla innych też.-powiedziałam i mrugnęłam do niego.- A na razie wiedz, że jestem niegrzeczną kotką.......Jestem lampartem...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6914511598159148253-1617253057612747517?l=magia-zmiennych.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://magia-zmiennych.blogspot.com/feeds/1617253057612747517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://magia-zmiennych.blogspot.com/2011/08/rozdzia-drugi.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6914511598159148253/posts/default/1617253057612747517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6914511598159148253/posts/default/1617253057612747517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://magia-zmiennych.blogspot.com/2011/08/rozdzia-drugi.html' title='Rozdział drugi'/><author><name>nitka-anitka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14509263532951482197</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6914511598159148253.post-1995666671944432788</id><published>2011-06-09T19:25:00.002+02:00</published><updated>2011-10-18T16:30:58.895+02:00</updated><title type='text'>Rozdział pierwszy</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;Na początku serdecznie wszystkich witam!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;Jest to mój pierwszy blog i mam nadzieje, że  spodoba się co poniektórym. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;zapraszam :D &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-layout-grid-align: none; mso-pagination: none; text-autospace: none;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;-Wreszcie wróciłaś- Usłyszałam od progu głos taty.- Czy ty nie mogłabyś w nocy spać, albo przynajmniej uczyć się?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-layout-grid-align: none; mso-pagination: none; text-autospace: none;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;-Tak naprawdę... -Zaczęłam -...,jakby spojrzeć pod odpowiednim kątem to się uczyłam, tylko inaczej niż byś tatku chciał.- Powiedziałam&amp;nbsp; z&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt; uśmiechem na ustach. Tata nigdy nie lubił moich nocnych przechadzek, chociaż wiedział że nie może mi tego zabronić.&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-layout-grid-align: none; mso-pagination: none; text-autospace: none;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Tak naprawdę to martwił się jedynie o to, że jak zawsze będę w szkole pół przytomna i nie wyniosę z niej tego, co powinnam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-layout-grid-align: none; mso-pagination: none; text-autospace: none;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;-Ty lepiej idź na górę i się umyj, bo do tej szkoły to już w ogóle nie zdążysz.- Odpowiedział i zabrał się z powrotem do śniadania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-layout-grid-align: none; mso-pagination: none; text-autospace: none;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Widząc to , zmarnowana poszłam na górę do łazienki. Rzeczywiście, najlepiej to ja nie wyglądałam. Wzięłam krótki, orzeźwiający prysznic, związałam włosy w koński ogon , który poniekąd opadał mi już do połowy pleców&lt;/span&gt; i weszłam&amp;nbsp; do pokoju .&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Oczywiście trwał tam bałagan jak po tornadzie, bo szczerze mówiąc jaki nastolatek ma w swoim pokoju porządek?...no chyba stuknięty...&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt; Mimo chodem spojrzałam na zegarek... w pół do ósmej... chole*a...wzięłam pierwsze lepsze rurki i czarną bluzę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-layout-grid-align: none; mso-pagination: none; text-autospace: none;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Na ramie zarzuciłam torbę i już byłam na dole.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-layout-grid-align: none; mso-pagination: none; text-autospace: none;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;-A nie mówiłem - Usłyszałam jeszcze głos taty zanim zdążyły się za mną zamknąć drzwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-layout-grid-align: none; mso-pagination: none; text-autospace: none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Do szkoły szłam szybkim krokiem. Nie mogłam biec po droga szła cały czas terenem zabudowanym, a mój bieg jest trochę zbyt szybki bym mogła go pokazywać bez obawy innym ludziom.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-layout-grid-align: none; mso-pagination: none; text-autospace: none;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Weszłam do szkoły równo z dzwonkiem. Pierwszą miałam historię ,więc zaczęłam iść w kierunku schodów. Zawsze trzymałam się z boku. ..więc co się dziwić? Nikt mnie prawie nie zauważał....weszłam do klasy i zajęłam swoje miejsce na końcu sali. Były tu, chyba jako jedyne w całej szkole- pojedyncze ławki, więc nie musiałam się nigdy przejmować, czy ktoś ze mną usiądzie, czy nie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-layout-grid-align: none; mso-pagination: none; text-autospace: none;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Wyjęłam książki oraz blok i zaczęłam się zastanawiać&amp;nbsp; co w nim narysować...zawsze to lubiłam - tworzyć różne kształty , przerabiać rzeczywistość i bawić się światłem. Gdy tak rozmyślałam, poczułam nowy zapach, którego jeszcze nie potrafiłam bliżej zidentyfikować. Z pewnością był to ktoś nowy, bo tego zapachu jeszcze nie znałam, a można mi uwierzyć, znam się na nich...i to dobrze ...ale tego jakoś nie..... dostrzegłam go w tym samym czasie co on&amp;nbsp; mnie. Nasze spojrzenia się spotkały.... i już wiedziałam że ten dzień nie będzie należał do zwyczajnych.... tak jak ja do normalnych nie należałam, a on..... do ludzi....&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;-A o to nasz nowy uczeń-rozległ się głos nauczycielki- przyjechał do nas z daleka i ma zamiar trochę tu zamieszkać, więc może znalazłaby się jakaś dobra duszyczka i oprowadziła go po szkole i mieście?- zapytała się i zlustrowała wszystkich swym mściwym wzrokiem. Nigdy nie należała do miłych osób. Zawsze lubiła dręczyć uczniów, gdyż uważała ich za coś gorszego od siebie. Wystarczyło powiedzieć choć słowo bez jej pozwolenia i już namierzała nową ofiarę. Jednakże na mnie nigdy nie miała haka, zawsze siedziałam cicho. Rysowania też nie mogła mi zarzucić, bo w jakiś cudowny sposób znałam odpowiedzi. Przejrzałam ją dawno temu. Robiła wszystko zgodnie z podręcznikiem a pytała się o najmniej istotne rzeczy, więc łatwo było się połapać, czego się nauczyć. Gdy tylko skończyła podniosła się chmara rąk. Nic dziwnego. Ten nowy był tajemnicą, nikt jeszcze o nim nic nie wiedział i każdy chciał być pierwszy. Poza tym był dość przystojny. Miał błękitne oczy, które świetnie współgrały z zaczesanymi do tyłu, czarnymi włosami. W dodatku widać było, że pod luźną koszulą ma niezłe mięśnie. Nic nadzwyczajnego u jego gatunku. Widząc tak dużą ilość chętnych postanowiła wreszcie się na mnie odegrać. Oczywiście moje obie ręce leżały spokojnie na ławce ale to jej nie przeszkadzało.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;-no no no...to może panna Amanda &lt;span class="hps"&gt;&lt;span lang="IT"&gt;veloce zaopiekuje się naszym nowym nabytkiem-powiedziała z uśmiechem na ustach. Co prawda byłam go ciekawa i musiałam z nim porozmawiać, ponieważ wkroczył na mój teren, to nie chciałam dać satysfakcji tej wrednej babie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="hps"&gt;&lt;span lang="IT"&gt;-ależ proszę panią- zaczęłam przesłodzonym głosem, wiedziałam że nic z tego dobrego nie wyniknie, ale miałam już jej serdecznie dość.- wokół jest tylu chętnych, ktoś taki jak ja nie zasługuje na taki zaszczyt.-skończyłam mrugając niewinnie. Czułam na sobie wzrok nowego i reszty klasy, ale nie przejmowałam się tym, czekałam na jej ruch...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="hps"&gt;&lt;span lang="IT"&gt;-ależ panno veloce!-powiedziała drżącym od gniewu głosem. Nikt nigdy nie kwestionował jej zdania. Wszyscy się jej bali.-jak pani śmie podważać moje zdanie. Przydzieliłam panią i nie ma pani nic do powiedzenia w tej sprawie!- no to się nieźle wkurzyła...-pomyślałam...no to czas na finał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="hps"&gt;&lt;span lang="IT"&gt;-czyli mam oprowadzić nowego po szkole i pokazać mu miasto, tak?-upewniłam się.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="hps"&gt;&lt;span lang="IT"&gt;-tak, myślę także, że powinna&amp;nbsp; wybrać się pani do lekarza, bo jak widać coś z pani słuchem nie tak.-odpowiedziała z kpiarskim uśmiechem i odwróciła się do mnie plecami. Nowy nadal na mnie patrzył. Jednak teraz z lekkim zainteresowaniem i ciekawością wypisaną na twarzy., Bez namysłu zgarnęłam książki do torby i podeszłam do niego.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="hps"&gt;&lt;span lang="IT"&gt;-mam ci  pokazać miasto,więc choć, bo jeszcze coś przegapimy-powiedziałam z  uśmiechem na ustach i wzięłam go pod ramię .wyszliśmy wcześniej niż zamurowana  historyczka mogła na nas nakrzyczeć. Ruszyliśmy jakby nigdy nic w stronę wyjścia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="hps"&gt;&lt;span lang="IT"&gt;-no to czeka nas dość ciekawe popołudnie..... Musimy sobie sporo wyjaśnić...- powiedziałam, a mój śmiech wypełnił cały korytarz.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6914511598159148253-1995666671944432788?l=magia-zmiennych.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://magia-zmiennych.blogspot.com/feeds/1995666671944432788/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://magia-zmiennych.blogspot.com/2011/06/rozdzia-pierwszy.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6914511598159148253/posts/default/1995666671944432788'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6914511598159148253/posts/default/1995666671944432788'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://magia-zmiennych.blogspot.com/2011/06/rozdzia-pierwszy.html' title='Rozdział pierwszy'/><author><name>nitka-anitka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14509263532951482197</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry></feed>
